Spotkanie z Relikwiami Bł. Jana Pawła II [2012-05-12]

10 maja 2012 roku odbyła się w Schronie Kultury "Europa" bardzo niecodzienna uroczystość. Otóż z inicjatywy Pani Prezes SSK "Przystań" Janiny Stachowiak do naszego "przybytku" zawitały Relikwie Bł. Jana Pawła II. Z tej okazji Ks. Proboszcz miejscowej parafii odprawił pierwszą w historii naszego Schronu Mszę Świętą w sali, w której zwykle odbywają się koncerty (zapraszamy do obejrzenia zdjęć w naszej galerii). Było bardzo podniośle, uroczyście, rodzinnie i ... tłoczno. W homilii O.Proboszcz wspominał dzień otwarcia schronu - w którym dokonał aktu jego poświęcenia. Mówił także o tym, że uroczystość, której przewodniczy jest dowodem jak bardzo Błogosławiony Papież jest nam nadal bliski, a jego marzenia o wolności i solidarności, o których Ojciec Święty także mówił powiedział w trakcie pamiętnej Mszy Świętej na poznańskich łęgach, materializują się teraz w śród nas. Między innymi w lokalnych inicjatywach choćby takich jak działolność "Przystani". Najbardziej podniosłym akcentem dla uczestników było odmówienie Modlitwy Pańskiej, podczas której wszyscy łącznie z celebransem trzymali się za ręce. Czuło się wtedy rzeczywiście jakby " dobra energia" ,k tórą nas za życia "zarażał" Jan Paweł II także w tej chwili przepływała przez spleciony w tym niezwykłym Zaku Pokoju łańcuch rąk. Po Mszy Świętej była okazja do wspólnej rozmowy przy kawie i plackach upieczonych przez niezawodnych wolontariuszy "Przystani", a także do osobistej rozmowy z Ojcem Adamem Błyszczem, anawet do odbycia w tych niezwykłych okolicznościach spowiedzi świętej.
Wieczór Pamięci o Bohaterach [2012-05-12]

11 maja 2012 roku po raz kolejny w Schronie Kultury "Europa" spotkaliśmy się aby wspominać II wojnę światową i wysłuchać świadectwa uczestników tamtych dramamtycznych wydarzeń. Honorowymi gośćmi wieczoru byli Pan Porucznik Witold Szmidt , który w czasie wojny służył w Armii Krajowej używając wtedy pseudonimu "MORGAN", oraz Harcerz Senior i Artysta często wystawiający swe prace w Schronie Kultury "Europa" Pan Marian Grześkowiak. Popłynęły żołnierskie pieśni i wspomnienia czasem gorzkie o czasach, w których najeźdźcy z Zachodu i Wschodu okazując niewyobrażalna pogardę dla innych narodów, a szczególnie do Żydów i Polaków dokonywali na naszych ziemiach strasznych czynów. Również o tym jak "nowa Polska" o ustroju narzuconym przez Związek Radziecki więzieniami i wyrokami śmierci "nagradzała" bohaterstwo żołnierzy Armii Krajowej. Między innymi Porucznik Morgan został aresztowany i osadzony w więzieniu dla kryminalistów. Jednak na pytanie prowadzącego: "czy wobec tego warto było dla Ojczyzny narażać swoje życie" Pan Witold bez wahania odpowiedział: bycie żołnierzem było wtedy naszą powinnością i obowiązkiem. Przysięga Wojskowa natomiast (Pan Porucznik odczytał jej treść na spotkaniu) to było jakby ślubowanie życia Polsce. Aż do odzyskania wolności. Albo aż do śmierci. Swoimi wspomnieniami dzielili się także pozostali uczestnicy spotkania. Jest tylko jeden smutny epizod tego wieczoru. Nie było nikogo z pokolenia dzieci i młodzieży. Rodzice nie widzą potrzeby zachęcenia swoich pociech do posłuchania ostatnich świadków historii?
[2012-02-23]

Głos Wielkopolski Polska The Times nr 45(20.680) z dnia 23 lutego 2012 roku
Bardzo Kulturalny Schron
Brardzo Kulturaln Schron [2012-02-23]
Recenzja z Głosu Wielkopolskiego Polska The Times nr 45 (20.680) z dnia 23 lutego 2012 roku
zobacz: Galeria Zdjęć / Głos Wielkopolski
Posłańcy Aniołów - wolontariat hospicyjny [2011-07-27]
Karolina Kasprzak
Posłańcy od aniołów
Sprawiają, że każdego dnia budzi się nadzieja jeszcze przed słońcem. Nie biorą udziału w przysłowiowym „wyścigu szczurów”, nie zabiegają o wysoką pozycję i status materialny. Po prostu są. Tu i teraz. Jacy? Zwyczajni. Jedni dopiero rozpoczynają edukację, inni zaś pracują zawodowo, wychowują dzieci, prowadzą własną działalność gospodarczą, realizują swoje pasje artystyczne, jeszcze inni są już na emeryturze… Żadna z pełnionych ról nie przeszkadza im jednak pamiętać o ludziach, których każda sekunda odmierzana jest „pętlą czasu”.
Wolontariat hospicyjny to szczególna forma pomocy drugiemu człowiekowi. Najważniejszym zadaniem wolontariusza jest towarzyszenie choremu. Towarzyszenie, które oznacza pomoc w pielęgnacji, karmieniu, poruszaniu się na wózku inwalidzkim, czytaniu, ale przede wszystkim rozmowę i wsparcie duchowe. Oczywiście, nie każdy czuje się na siłach i nie każdy może pomagać w taki sposób.
Wolontariuszami hospicyjnymi są nie tylko osoby pełnoletnie, ale również przedszkolaki wykonujące prace plastyczne wręczane darczyńcom hospicjów, uczniowie którzy przeprowadzają zbiórki podczas kwest ulicznych, licealiści prowadzący strony internetowe. Wolontariuszem hospicyjnym może zostać każdy, kto lubi i chce pomagać. Nie jest to jednak łatwe zadanie. To misja, która niesie za sobą konieczność doświadczania sytuacji najtrudniejszych – bólu, cierpienia a w efekcie śmierci. Śmierć jest kluczowym momentem zarówno dla rodziny chorego jak i wolontariusza. Trzeba nie tylko sporej empatii, zrozumienia i pokory, lecz także odpowiednich kwalifikacji, by móc pełnić rolę wolontariusza hospicyjnego. Wielu chętnych rezygnuje za pierwszym czy drugim razem. Są jednak i tacy, którzy przez wiele lat pełnią tę wyjątkową służbę. Do chorych przychodzą codziennie bądź kilka razy w tygodniu. Nie przerażają ich systematycznie wykonywane zabiegi medyczne, zastrzyki, sondy, opatrunki, pieluchomajtki…
- To swego rodzaju „posłańcy od aniołów”. Bo czy można innym mianem określić ludzi, którzy z własnej inicjatywy podejmują się tak odpowiedzialnego i zarazem trudnego przedsięwzięcia? Nasi wolontariusze niewątpliwie zasługują na takie miano! – mówi koordynator wolontariatu w jednym z wrocławskich hospicjów.
Opieka paliatywna, zgodnie z definicją Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z 1994 roku to „całościowa, czynna opieka nad chorymi, u których nowotwór nie poddaje się skutecznemu leczeniu przyczynowemu. Obejmuje ona zwalczanie bólu i innych, negatywnych objawów oraz opanowanie problemów psychicznych, socjalnych i duchowych cierpiącego i jego rodziny”. Wsparcie emocjonalne, kiedy nie pomagają już środki farmakologiczne, jest najważniejsze.
Wolontariusz hospicyjny może wykonywać swoje zadania nie tylko w hospicjach, ale również w domach, szpitalach, oddziałach opiekuńczo – leczniczych i ośrodkach opieki paliatywno – hospicyjnej.
Wielu Czytelników zapewne stawia sobie w tym momencie pytania: „…dlaczego, po co, czy warto, co mi to da, to tylko strata czasu…” Czy taka forma wolontariatu się opłaca? Myślę, że najlepiej odpowiedzą na te kwestie wypowiedzi kilku wolontariuszy, z którymi przeprowadziłam rozmowy na temat pracy z chorymi terminalnie.
Artystka z duszą
Marta ma 25 lat. Śpiewa, gra na gitarze i skrzypcach, pisze wiersze, przygotowuje spektakle z udziałem osób z niepełnosprawnością intelektualną. Kończy studia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej we Wrocławiu - w tym roku czeka ją obrona pracy magisterskiej.
- Do hospicjum trafiłam przypadkiem, przez koleżankę, z którą wspólnie organizowałyśmy koncert charytatywny dla chorych dzieci. Od zawsze wiedziałam, że człowiek nie żyje sam dla siebie, ale przede wszystkim dla innych. Ta koleżanka była wolontariuszką właśnie w hospicjum dziecięcym. Powiedziała, że szukają kogoś do pomocy na weekend. Zgodziłam się, choć równocześnie bardzo przestraszyłam. Przecież tam są umierające dzieci! Nie, to nie dla mnie, nie dam rady i z bezradności się rozpłaczę – myślałam. Pamiętam, że koncert, który przygotowywałyśmy był 1 czerwca, w Dzień Dziecka. Po nim miałam kilka dni za przemyślenie. Po tygodniu – dokładnie 8 czerwca podjęłam decyzję, że spróbuję i pójdę do tego hospicjum. Ostatecznie mogę przecież zawsze zrezygnować. Poszłam. Przekraczając próg sali, gdzie ściany były pomalowane na różne kolory, a dookoła było pełno zabawek i uśmiechnięte twarze dzieci, pomyślałam że zostanę na trochę. I zostałam. Dziś mija już 2 lata od tego dnia. Bardzo wiele się przez ten czas nauczyłam, stałam się dojrzalsza. Rzecz jasna nie obyło się od mokrych oczu, skrywanych w toalecie zużytych chusteczek higienicznych i całej góry wątpliwości. Ale z wizyty na wizytę było coraz lepiej. Dzieci uwielbiały mnie w roli clowna, myszki Miki, nawet Shreka. Bez wahania mogę powiedzieć, że to nie ja je, ale one nauczyły mnie cieszyć się ze zwykłych, codziennych rzeczy i doceniać to, co mam – relacjonuje dziewczyna.
„Stopem” do celu
Darek w tym roku zdał maturę. Mieszka na wsi, w powiecie poznańskim. Obecnie szuka pracy. Planuje także uzupełniać swoje wykształcenie na Uniwersytecie Ekonomicznym. W rozmowie szczerze przyznaje, że „..w domu nigdy się nie przelewało…”. Rodzina żyje z bardzo skromnych dochodów. Przez cały czas trwania nauki w liceum chłopak dojeżdżał do szkoły autostopem. Autostopem docierał i nadal dociera do swoich hospicyjnych przyjaciół. Z oszczędności i z wyboru.
- To było w pierwszej klasie. Nauczycielka powiedziała, że jest taka możliwość pomocy chorym. Ludzie z mojej klasy patrzyli na nią dziwnie, po minach widać było zniechęcenie. Ja natomiast byłem ciekaw, jak wygląda taka „umieralnia”. Jednocześnie się bałem kontaktu z ciężko chorymi ludźmi, ale ciekawość zwyciężyła. Nic o nich nie wiedziałem. Moją pierwszą podopieczną była pani Grażyna, gdzieś tak po pięćdziesiątym roku życia. Idąc do niej spodziewałem się zapłakanej, zasmuconej babki, a tymczasem ujrzałem pełną energii kobietę, wesołą, lubiącą żarty. Po jakimś czasie zrozumiałem, że nadajemy na podobnych falach. Dziś w hospicjum mojego wsparcia każdego dnia ktoś potrzebuje. To już prawie 4 lata. Te prawie cztery lata to 208 tygodni, a odwiedziny 2 – 3 razy w tygodniu to suma około 500. Bardzo wiele mi daje kontakt z chorymi. Czasem się z nimi pomodlę, wysłucham, zrobię zakupy, poprawię poduszkę. Nie unikam też rozmów o śmierci. Oni chcą tych dialogów! Potrzebują kogoś, kto nie pozwoli im odejść bez pożegnania. I ja właśnie tym kimś jestem. Pani Grażyna przegrała walkę z chorobą. Do końca czuwałem przy niej wraz z mężem i córką. Dla mnie to było tak, jakby świat się zatrzymał na jakiś czas. Już nic nie wyglądało jak przedtem. Ale teraz już wiem, że hospicjum to nie „umieralnia” , ale miejsce gdzie można usłyszeć: „Dziękuję za to, że jesteś”. To jest dla mnie najlepszy prezent, jaki kiedykolwiek w życiu dostałem. O wiele więcej wart od nowego notebooka albo iPoda.
Emerytka na kursie
Pani Krystyna jest już na emeryturze. Wolontariat hospicyjny w jej przypadku rozpoczął się od pomocy nad ciężko chorą przyjaciółką. Towarzyszyła nieustannie, każdego dnia. Wstawała o piątej rano, by godzinę później być do jej dyspozycji przez kilka godzin. Niestety – stan z dnia na dzień się pogarszał – opowiada rozmówczyni. Jadzia (bo tak miała na imię przyjaciółka) w końcu trafiła do hospicjum. Kiedy przyszłam do niej po raz pierwszy w odwiedziny, zobaczyłam wielu innych potrzebujących duchowego wsparcia. Ale u mnie to nie ma nic wspólnego z religią i z faktem, że to Bóg tak nakazuje – mówi. Czynię to z zupełnie innych pobudek. Staram się dawać innym to, co jeszcze mogę dać! Wolontariuszką jest od kilkunastu miesięcy. Wyznaje, że przeszła szereg szkoleń i kursów z zakresu opieki paliatywno – hospicyjnej, opieki nad osobą długotrwale unieruchomioną, treningi psychologiczne i interpersonalne… Choć wszystkie bez problemu zaliczyła, dylematy egzystencjalne pozostały. Wciąż nie potrafi przejść do porządku dziennego nad niesprawiedliwością losu. Boli ją serce, kiedy wie, że nie ma już ratunku. Wtedy, podobnie jak Marta, płacze czasem w toalecie. Ale zdaje sobie sprawę, że musi dostarczać ludziom siły do walki z chorobą. Bo nadzieja umiera ostatnia, a na świecie wciąż jeszcze istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca.
* powyższy artykuł został opublikowany na stronie internetowej Portalu Informacyjnego Osób Niepełnosprawnych Województwa Wielkopolskiego www.pion.pl
Tomasz Szwałek - "12 kropel życia" [2011-02-10]

Tomasz Szwałek
12 Kropel, które połączyło życie czwórki ludzi
Festiwal Artystyczny „Mimo Wszystko w Przystani” to nie tylko okazja na zaczerpnięcie kultury tej widzianej naszym okiem jak i słuchanej naszym uchem. To również szansa na połączenie wspólnych sił przy tworzeniu, realizacji nowych pomysłów. Za najlepszy przykład może posłużyć grupa znajomych: Katarzyna Maria Nowak – artystka mająca w swoim dorobku autorski recital w Schronie Kultury Europa, Roman Kawecki – Prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Rolna”, Karolina Kasprzak – konferansjerka wspierająca cykl koncertów, oraz Jerzy Łuczak – artysta, malarz, kierownik Schronu Kultury Europa. Co łączy wyżej wymienioną czwórkę? Przede wszystkim powstający projekt „12 kropel życia”.
Jest to propozycja literacka, której głównym inicjatorem i pomysłodawcą jest Roman Kawecki. Założeniem przedsięwzięcia jest pokazanie, przybliżenie społeczeństwu życie i twórczość niewidomej piosenkarki, instrumentalistki Katarzyny Marii Nowak. Należy jednak pamiętać, iż biografia jest tylko i wyłącznie pretekstem. Nikt tutaj nie chce opowiadać dokładnie o swoim prywatnym życiu. Głównym celem jest przełamanie bariery pomiędzy dwoma światami. Poruszany jest problem zrozumienia innego świata, w którym na szczęście nie musimy żyć, a jednocześnie jest okazją dla autorów do zmierzenia się z opisaniem tego świata. Czym innym jest zrozumienie, a czym innym opisanie tego świata, tak aby kolejni ludzie zrozumieli dane zagadnienie. Jest to pewnego rodzaju strzał intelektualny, który pobudza do myślenia i zastanowienia się między innymi nad tym jak to jest być niewidomym. Jest to niesamowicie odmienny świat od naszego i zarówno niewątpliwe fascynujący. Jest to poznanie innego rodzaju życia. Współautorzy pytając artystkę próbują dociec, zrozumieć, przetłumaczyć potencjalnym czytelnikom tą drugą stronę.
Tytuł ilustruje opowieść o życiu Kasi. „12 kropel życia” ma być symbolem. Przedstawieniem 12 problemów, które według pisarzy wydają się istotne z perspektywy widzenia Kasi i problemami wspólnego, wzajemnego poznania. Książka będzie zawierać przemyślenia zarówno Kasi jak i innych współautorów widzących. Duże znaczenie ma tutaj fakt, że jest to prawdopodobnie pierwszy projekt, który łączy autorów zarówno widzących jak i niewidzących. Prace nad zakończeniem książki planowane są na czerwiec bieżącego roku. Pierwszy rozdział jest całkowicie zakończony. Obecnie w fazie końcowej znajdują się prace nad drugim rozdziałem.
Okładka książki jest już gotowa. Została przygotowana przez artystę Jerzego Łuczaka. Przyłączył się do projektu, ze względu na prośbę autorki, którą zna i traktuje jako bliską przyjaciółkę. Utalentowany malarz odpowiada za wolną, luźną interpretacje kolejnych rozdziałów książki, do której przygotowuje ilustracje. W chwili obecnej gotowe są ilustracje do trzech rozdziałów.
Wszyscy razem stwierdzają, iż jest to niesamowite wyzwanie, ambitne zadanie oraz wspaniała przygoda, z którą mają pierwszy raz do czynienia. Jednocześnie pozwala spełnić się twórczo jak i pokazać, iż każda osoba z jakimkolwiek ograniczeniem może żyć aktywnie, spełniać swoje pasje oraz marzenia.
Tomasz Szwałek
XXV koncert "Przekaż nam Panie Znak Pokoju. [2010-12-20]
Przedświąteczne kolędowanie
Już po raz dwudziesty piąty z inicjatywy Stowarzyszenia Społeczno – Kulturalnego „Przystań”, Fundacji „Mimo Wszystko” Anny Dymnej i Wielkopolskiego Oddziału Ruchu Ludzi Dobrej Woli, w sobotę, 18 grudnia w Schronie Kultury Europa w Poznaniu przy ulicy Rolnej 24 zorganizowany został koncert w ramach III Edycji Festiwalu Artystycznego „Mimo Wszystko w…Przystani”. Tym razem przedsięwzięcie nosiło tytuł: „Przekaż nam Panie znak pokoju”. Były wspólnie śpiewane kolędy, składane życzenia świąteczne oraz opłatek wykonawców, gości i wolontariuszy.
Na scenie swoje umiejętności muzyczno – wokalne zaprezentował Poznański Chór Kameralny pod dyrekcją Bartosza Michałowskiego – wieloletniego asystenta profesora Stefana Stuligrosza – twórcy słynnego Chóru Chłopięcego i Męskiego Filharmonii Poznańskiej „Poznańskie Słowiki”. Szesnastoosobowa reprezentacja chóru wykonała przepięknie kolędy oraz świąteczne pieśni takie jak: „Wędrowali Trzej Królowie”, „Jezus Malusieńki” oraz kołysankę „If You Love Me”.
Po raz drugi na schronowej scenie wystąpiła 14 – letnia Anna Ilminowicz z Leszna z piosenką z repertuaru Ewy Lewandowskiej „Idą Święta”, utworem grupy De Su „ Kto wie czy za rogiem” a także wzruszającymi kolędami: „Kolędą dla Nieobecnych” i „Maleńka Miłość”. Publiczność była wprost zachwycona profesjonalizmem muzycznych interpretacji młodej artystki.
Sobotniego wieczoru w Schronie Kultury Europa gościł także Duet Magnus czyli Agnieszka i Przemek, którym niemal cudem udało się z podróży „wskoczyć” na scenę, bowiem tego dnia wracali z koncertu, jaki odbył się w Lesznie. Pociąg jadący do Poznania miał spore opóźnienie, jednakże muzycy mistrzowsko poradzili sobie z występem. Bez próby mikrofonowej i ćwiczeń znakomicie wykonali anglojęzyczne kolędy: „Let Is Snow”, „White Christmas”, „Mary Did You Know” , „What Child Is This”, Little Drumer Boy”, „Christmas Song Santa Clouse”, „Na całej połaci śnieg” oraz śpiewany wspólnie z publicznością utwór „Przekażmy sobie znak pokoju” .
Prezes Stowarzyszenia Społeczno – Kulturalnego “Przystań” – Janina Stachowiak odczytała fragmenty prozy Magdaleny Molendy – Słomińskiej a Jerzy Łuczak – Kierownik Schronu Kultury Europa wraz z obecnym na sali Romanem Knychałą zaprezentował wystawę prac plastycznych tegoż Autora. Fragmenty gwary poznańskiej przedstawiła Barbara Liebek. Uwieńczeniem spotkania był wspólny opłatek wykonawców, gości i wolontariuszy. Organizatorzy składają serdeczne podziękowania mecenasom projektu: Wydziałowi Kultury i Sztuki oraz Wydziałowi Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Poznania, Radzie Osiedla 28 czerwca 1956 roku, Spółdzielni Mieszkaniowej „Rolna”, Agencji Artystycznej „Karo” , Prezydentowi Miasta Poznania Ryszardowi Grobelnemu za patronat honorowy, patronom medialnym: Telewizji Polskiej Rozgłośni Regionalnej w Poznaniu, Telewizji ONTV, Radiu Merkury, Filantropowi Naszych Czasów, Portalowi Internetowemu Ezoteryczny Poznań, wolontariuszom oraz wszystkim tym, którzy przez cały czas wspierają realizację przedsięwzięcia. Wielkie dzięki!
KAROLINA KASPRZAK
od redaktora strony internetowej
Pani Karolina nie wspomniała zapewne z wrodzonej skromności od dwóch bardzo ważnych punktach, które także jej dotyczą. Po pierwsze, w trakcie XXV Koncertu był także przedstawiony frgment jej prozy pt. "Świąteczny Czas". Po drugie poinformowałem także zebranych poinformował zebranych, że rozpoczęła się realizacja projektu "12 kropel życia" . Jest to projekt literacki, który mówi o życiu i twórczości niewidzącej piosenkarki i instrumentalistki Katarzyny Nowak. Jest on próbą zbudowania mostu łaczącego świat ludzi widzącących ze światem osób pozbawiaonych wzroku. Ponieważ ostatnie kilka lat twórczości Pani Kasi ma ścisły związek z koncertami w Schronie Kultury "Europa" w Poznaniu, zaproponowałem, aby autorzy (a są nimi K.Nowak, K.Kasprzak, R.Kawecki i J.Łuczak ), co pewien czas zdawali realicję "przystaniowej" publiczności z postępu prac.
W listopadzie jesień w sadzie [2010-12-03]

W SCHRONIE KULTURY „EUROPA”
Wesoło na scenie…
W ostatnią sobotę listopada Stowarzyszenie Społeczno – Kulturalne ”Przystań” we współpracy z Fundacją „Mimo Wszystko” Anny Dymnej i Wielkopolskim Oddziałem Ruchu Ludzi Dobrej Woli zorganizowało w Schronie Kultury „Europa” przy ulicy Rolnej 24 w Poznaniu już XXIV koncert Festiwalu Artystycznego „Mimo Wszystko w…Przystani”. Tym razem wieczór nosił tytuł: „W listopadzie jesień w sadzie”.
Podczas spotkania wystąpił dla publiczności zespół „Demoll” inspirujący się muzyką jazzową oraz elektroniczną, tworzony przez piątkę młodych ludzi: Bartosza, Anię, Łukasza, Michała i Huberta, Roman Szkudlarek – wirtuoz harmonijki ustnej, Maciej Elvis Kryszak – sobowtór Elvisa Presleya a także dwoje, niezwykłych gości reprezentujących Specjalny Ośrodek Szkolno – Wychowawczy dla Dzieci Niewidomych w Owińskach: Henryk Wereda – niewidomy nauczyciel muzyki i szef zespołu „Dzieci Papy” wraz z absolwentką szkoły i członkinią zespołu – Agnieszką Szkudlarek. Duet mistrzowsko wykonał interpretacje kilku znanych utworów jak: „Serce na dłoni” z repertuaru Anny Marii Jopek czy „Bombonierka”. Wart podkreślenia jest fakt, że zespół „Dzieci Papy” istniejący od 1988 roku ma na swoim koncie liczne sukcesy odniesione między innymi na Kieleckich Muzycznych Spotkaniach Niewidomych „Widzieć muzyką” oraz w Turniejach Szkół „Asy z naszej klasy”. Koncertował także poza granicami kraju: w Anglii, Holandii i Niemczech.
Prezentacjom muzyczno – wokalnym towarzyszyło podsumowanie wystawy prac „Odznaki Powstań Narodowych” autorstwa Mariana Grześkowiaka, wykonanych techniką „czekanki”, którą omówił Jerzy Łuczak – kurator wystawy i kierownik Schronu Kultury „Europa” oraz recytacja fraszek Jana Izydora Sztaudyngera w wykonaniu Mirosławy Mikołajczak i Janiny Stachowiak – Prezesa Stowarzyszenia Społeczno – Kulturalnego „Przystań”.
Energetyzujący nastrój wzbudził w słuchaczach Maciej Elvis Kryszak. W pierwszej części występu artysta zaśpiewał akompaniując sobie na gitarze, natomiast w drugiej ukazał odważniejszy styl. Kiedy po kilku minutach oczekiwania i metamorfozie wszedł na schronową scenę, publiczność biła gromkie brawa. Wesołych chwil dostarczył taniec Macieja Elvisa Kryszaka oraz teatralny charakter prezentacji Romana Szkudlarka, który przed rozpoczęciem występu w zabawny sposób opowiadał widzom wspomnienia ze szkolnych lat. Elementem scalającym dokonania artystów był monolog mówiony poznańską gwarą „Godejcie po naszymu” w wykonaniu Barbary Liebek – liderki zespołu śpiewaczego działającego przy SSK ”Przystań”.
Organizatorzy składają serdeczne podziękowania mecenasom projektu: Wydziałowi Kultury i Sztuki oraz Wydziałowi Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Poznania, Radzie Osiedla 28 czerwca 1956 roku, Spółdzielni Mieszkaniowej „Rolna”, Agencji Artystycznej „KaRo”, patronom medialnym: Telewizji Polskiej Rozgłośni Regionalnej w Poznaniu, Radiu Merkury, Filantropowi Naszych Czasów i Portalowi Internetowemu „Ezoteryczny Poznań”, Lidii Bukowskiej – szefowej Wielkopolskiego Oddziału Ruchu Ludzi Dobrej Woli a także wszystkim wolontariuszom Stowarzyszenia Społeczno – Kulturalnego „Przystań”.
KAROLINA KASPRZAK
Lekcja Historii - Powstańcze drogi do Wolności - koncert XXIII [2010-11-29]

Lekcja historii, która jeszcze długo pozostanie w mojej pamięci…
W sobotę, 13 listopada uczestnicy przedsięwzięć artystyczno - kulturalnych realizowanych w Schronie Kultury „Europa” spotkali się tym razem na wyjątkowym w swej formie i treści wydarzeniu, bowiem był to wieczór patriotyczny zatytułowany: „Powstańcze drogi do wolności”, który dotyczył tematyki odzyskania niepodległości przez Polskę.
XXIII koncert Festiwalu Artystycznego „Mimo Wszystko w… Przystani” zainaugurowało uroczyste wprowadzenie flagi przez dzieci uczestniczące w zajęciach muzycznych, jakie odbywają się na terenie klubu. Po odśpiewaniu hymnu państwowego jedna z najmłodszych, ale za to najzdolniejszych artystek – Magda Gorońska z przejęciem deklamowała wiersz Ludwika Wiszniewskiego „11 listopada”. Zarówno część artystyczną, jak i organizacyjną spotkania przygotował zespół seniorek – śpiewaczek pod kierownictwem Barbary Liebek. Ona sama zaś, z mistrzowską precyzją i teatralną pasją przedstawiła publiczności historię powstania wielkopolskiego, śląskiego i warszawskiego. Żywy, energiczny głos spowodował, że nawet z najodleglejszego końca sali nie dochodził cień szeptu. Dla wielu uczestniczących była to z pewnością niezapomniana powtórka z historii, a może bardziej sentymentalny powrót do minionych zdarzeń.
W scenariusz XXIII koncertu wpisało się również otwarcie wystawy prac autorstwa pana Mariana Grześkowiaka „Powstania Polskie” wykonane techniką „czekanki”. Ponieważ miałam zaszczyt tego wieczoru prowadzić rozmowę z Artystą na temat losów naszego kraju oraz jego twórczych inspiracji, na kilka minut przed rozpoczęciem wydarzenia pozwoliłam sobie „delikatnie przesunąć” wzrokiem po tychże niezwykłych dziełach. Szczerze powiedziawszy, nie wiele mówiły mi napisy widniejące pod każdą z „czekanek” – to wynik (wstyd się przyznać, ale cóż) moich luk w wiedzy z zakresu historii. Zwróciłam za to uwagę na dedykację przywieszoną na jednej ze ścian Schronu Kultury „Europa”. Widniał tam napis: „Wystawę tę poświęcam tym, którzy nie słowem, lecz czynem walczyli o Polskę”. Nic dodać, nic ująć. Wypowiedź trafia w sedno sprawy. Już wiedziałam od czego rozpocznę rozmowę z naszym Bohaterem. Była to lekcja historii, która jeszcze długo pozostanie w mojej pamięci. Drodzy Czytelnicy! Być może mi nie uwierzycie, ale kiedy pan Marian Grześkowiak udzielał odpowiedzi na zadawane przeze mnie pytania - słuchałam w skupieniu jednocześnie czując, że moje przysłowiowe „luki w wiedzy historycznej” zostają wypełnione niezwykłymi opowieściami z życia człowieka, który ma za sobą niewątpliwie bardzo bogate, ale także niezwykle trudne i bolesne doświadczenia.
Koncert podsumował wspólny śpiew pieśni patriotycznych oraz tradycyjna „agapa” przy smacznych rogalach marcińskich serwowanych przez naszą kochaną szefową kuchni – panią Prezes Janinę Stachowiak.
W tym miejscu w imieniu organizatorów i swoim własnym pragnę bardzo serdecznie podziękować wszystkim tym, bez których niemożliwe byłoby zrealizowanie tego przedsięwzięcia – w szczególności dzieciom, seniorkom z zespołu śpiewaczego, pani Barbarze Liebek, Janinie Stachowiak i wolontariuszom Stowarzyszenia Społeczno – Kulturalnego „Przystań”: Danucie Forysiak, Katarzynie Rogowskiej i Jakubowi Ciszakowi – za akustykę i nagłośnienia podczas koncertu. Wielkie, wielkie dzięki!
KAROLINA KASPRZAK
Ze słońcem iść przez życie [2010-05-07]
Ze słońcem przez życie
Podczas ostatniego w sezonie artystycznym 2009/2010 koncertu z cyklu „Mimo Wszystko… w Przystani” zrealizowanego w Schronie Kultury Europa w Poznaniu w sobotę 24 kwietnia przez Stowarzyszenie Społeczno – Kulturalne „Przystań” widownia wypełniona była po brzegi. Tym razem zaprezentowane zostały między innymi książki wydane przez Fundację Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Filantrop”, a przede wszystkim ich autorki: Magdalena Molenda-Słomińska i Mariola Wower.
„Ze słońcem przez życie” – takie była nazwa wieczoru, nawiązująca do tytułu tomiku poezji „Teraz zaśpiewa słońce” Magdaleny Molendy-Słomińskiej. Jest ona także autorką prozy „Słoneczny blog”, opublikowanej w zbiorze autobiografii osób niepełnosprawnych „Moje Kilimandżaro”. Wiersze tej „słonecznej autorki”, jak i jej bloga, interpretowali poeta Krzysztof Styszyński i niżej podpisana. Słuchała tych recytacji między innymi obecna na widowni rodzina autorki i liczne grono jej przyjaciół.
Prezentacjom literackim towarzyszyły występy muzyczno-wokalne. Do Poznania przyjechała aż z Czeladzi koło Katowic, aby wystąpić w koncercie, 15–letnia Angela Wawrzyk – podopieczna Fundacji „Mimo wszystko” Anny Dymnej. Uczy się gry na skrzypcach w Studium Umuzykalniającym „Dominanta” Szkoły Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Będzinie. Na „schronowej scenie” też gościł Duet Magnus – czyli Agnieszka i Przemek. Niezapomnianych wrażeń dostarczył również mistrzowsko zagrany na samym wstępie na skrzypcach przez Waldemara Antczaka „Menuet” Ludwiga van Beethovena. Minirecital piosenek m.in. Krzysztofa Krawczyka przedstawił słuchaczom Maciej Piotr.
W trakcie koncertu Jerzy Łuczak, kierownik Schronu Kultury Europa, otworzył wystawę obrazów Marioli Wower, należącej do światowego Stowarzyszenia Artystów Malujących Ustami i Nogami. Przedstawiono także jej autobiograficzną książkę „Dwie sekundy, które zmieniły moje życie”. Autobiografia ta, zanim została wydana w formie książkowej nakładem wspomnianej Fundacji „Filantrop”, ukazała się w całości w odcinkach, drukowana przez kilka lat, na łamach naszego miesięcznika.
W klimat wieczoru doskonale wkomponowały się także krótkie filmy, relacjonujące fragmenty codziennego życia autorek wymienionych książek oraz wywiad przeprowadzony z Mariolą Wower podczas wizyty w Stęszewie, gdzie autorka mieszka. Nie zabrakło „Tyle słońca w całym mieście” Anny Jantar.
Reżyserem spotkania i dobrym duchem jego artystycznej całości był Roman Kawecki, który na zakończenie spotkania poprosił o chwilę ciszy dla ofiar niedawnego tragicznego zdarzenia na ziemi katyńskiej. Przy garści tej właśnie ziemi, przez cały czas koncertu, na stoliczku na scenie paliła się skromna świeca.